ZESPÓŁ SZKÓŁ NR 3

IM. JANA III SOBIESKIEGO W SZCZYTNIE

Zespół Szkół nr 3 w Szczytnie

(+48) 89 624 28 18 | Jerzego Lanca 10, 12-100 Szczytno | zsnr3@loszczytno.edu.pl

Internat przy Zespole Szkół nr 3 w Szczytnie

(+48) 89 624 28 20 | Jerzego Lanca 10, 12-100 Szczytno | internat@loszczytno.edu.pl

Dane teleadresowe

Dane teleadresowe

SZKOŁA:  Jerzego Lanca 10, 12-100 Szczytno  |   (+48) 89 624 28 18  |  zsnr3@loszczytno.edu.pl

INTERNAT:  Jerzego Lanca 10, 12-100 Szczytno  |  (+48) 89 624 28 20  |   internat@loszczytno.edu.pl

Sekretariat

Sekretariat

Godziny pracy: 7:30 – 15:30
Tel.: (+48) 89 624 28 18
Email: zsnr3@loszczytno.edu.pl

Biblioteka

Biblioteka

PONIEDZIAŁEK – CZWARTEK:  7.30-16.00
PIĄTEK: 7.30-15.15

Ewa Kułakowska

Maturę w szczycieńskim LO zdałam w 1999 roku. W 2004 r. ukończyłam filologię polską na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, broniąc pracę magisterską na temat „Cyprian Norwid – historyk i krytyk kultury”. Od dziesięciu lat pracuję na stanowisku sekretarza redakcji „Kurka Mazurskiego”. Mieszkam w Szczytnie.

Wspomnienia

Naukę w szczycieńskim ogólniaku zaczęłam w połowie lat 90. w klasie o profilu ogólnym. Jako humanistka trochę żałowałam, że w tamtym czasie nie było oddziału dla uczniów o podobnych do moich zainteresowaniach. Ten brak w pełni jednak zrekompensowało mi to, że języka polskiego uczyła mnie Pani Profesor Wanda Poniatowska. Z perspektywy czasu mogę śmiało powiedzieć, że w znacznym stopniu ukształtowała moje podejście do literatury i utwierdziła w wyborze dalszej drogi naukowej.

Zapamiętałam Panią Profesor jako osobę bardzo spokojną, budzącą respekt, konsekwentną i wymagającą. Nie przypominam sobie, by choć raz podniosła głos. Traktowała nas z szacunkiem, jak ludzi już poważnych i dojrzałych, mimo że chyba nie do końca tacy wtedy byliśmy. Nigdy nie sprawdzała nam zeszytów, nie dyktowała szkolnych, oklepanych formułek. Notatki z lekcji trzeba było robić samemu, tak jak na studiach. Do dziś mam zeszyty z tamtych czasów.

Pani Profesor nie znosiła sztampowego mówienia o literaturze. Od razu poznawała, kiedy ktoś wykuwał gotowe frazy ze streszczeń czy tzw. bryków, zamiast przeczytać omawianą lekturę. Ceniła swobodę w myśleniu i wypowiadaniu własnych sądów. Lekcje polskiego lubiłam najbardziej właśnie za to – w ich trakcie był czas na dyskusję, polemikę, dzielenie się swoimi refleksjami. Uczyła nas szukać w każdym dziele literackim wartości uniwersalnych i ponadczasowych. Dzięki temu Gustaw/Konrad czy Kordian przestawali być tylko oderwanymi od życia romantycznymi cierpiętnikami, ale stawali się młodymi ludźmi uwikłanymi co prawda w historię, ale też noszącymi w sobie odwieczne tęsknoty, pragnienia, niezależne od dziejowych wypadków czy kontekstu epoki. Spośród dwóch największych pisarzy polskiego pozytywizmu, Sienkiewicza i Prusa, bardziej ceniła tego drugiego za to, że zamiast pokrzepiać serca i podsycać narodową dumę, przedstawiał gorzką prawdę, stawiał trudne pytania.

Na „Lalkę”, najwybitniejszą polską powieść tego okresu, poświęciliśmy zdecydowanie więcej czasu niż na „Potop” i dziś dobrze rozumiem dlaczego. Zaszczepiła, przynajmniej we mnie, gombrowiczowską przekorę w myśleniu o naszej kulturze, za co bardzo jestem Jej wdzięczna. Pani Profesor zachęcała nas do wychodzenia poza szkolny kanon lektur i poznawanie dzieł takich tuzów światowej literatury jak Borges, Faulkner, Hrabal, Marquez, Mann, czy Joyce. Często przynosiła na lekcje publikowane w prasie eseje współczesnych filozofów. Pamiętam, jak pewnego razu zachęcała nas do dyskusji nad tekstem Fukuyamy o końcu historii, który, o czym przekonujemy się ostatnio nieustannie, jeszcze nie nadszedł …

Żywo reagowała także na bieżące wydarzenia kulturalne, np. przyznanie literackiej Nagrody Nobla Wisławie Szymborskiej w 1996 roku. Zawsze chciała, abyśmy byli świadomymi odbiorcami kultury, odróżniającymi bezwartościową papkę od dzieł godnych zapamiętania i uwagi.
Zdarzało się, że na lekcjach oglądaliśmy nie tylko ekranizacje lektur, ale też wybitne spektakle Teatru Telewizji, takie jak słynna „Zbrodnia i kara” w reżyserii Andrzeja Wajdy z Jerzym Radziwiłowiczem i Jerzym Stuhrem w rolach głównych. Dużo też pisaliśmy. Tematy naszych rozprawek zawsze wymagały dobrej znajomości nie tylko jednej lektury, lecz wielu utworów literackich, zdolności analitycznego myślenia i wyciągania wniosków. Za każdym razem były dla mnie wyzwaniem, bo nigdy nie wiedziałam, czy sprostam wymaganiom Pani Profesor, czy nie popadnę w banał i sztampę.

Doskonale uczyła nas przelewania myśli na papier, umiejętnego budowania wypowiedzi. Te cechy przydały mi się nie tylko na studiach polonistycznych na toruńskim UMK, ale także w pracy dziennikarskiej.

Ewa Kułakowska

NASI PARTNERZY

Skip to content